Lisicki: U Trzaskowskiego i w PO widać panikę
Redaktor naczelny tygodnika "Do Rzeczy" komentował na antenie Radia Wnet ostatnie dni kampanii wyborczej. Publicysta stwierdził, że w otoczeniu kandydata KO dzieje się coś dziwnego.
– Na zapleczu Rafała Trzaskowskiego, w PO, wszystko na to wskazuje, mamy do czynienia z jakąś straszliwą paniką. Tylko paniką, tylko strachem jestem w stanie sobie wytłumaczyć ten dziwny stan psychiczny, który mogliśmy obserwować w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim. (...) Żeby premier polskiego rządu zaczął opowiada w jednym z bardziej oglądanych programów w polskiej telewizji jakieś historie o jakimś freak-fighterze, Jacku Murańskim, który wyrasta na bohatera kampanii. Pan wygląda tak, że jakby się go zobaczyło z daleka w ciemnej uliczce, to człowiek bierze nogi za pas i zwiewa. A on występuje w słowach Tuska jak jakich autorytet. Tusk przychodzi na spotkanie z jakimiś karteczkami, nie wiadomo, co to jest. (...) Dla mnie to było najbardziej szokujące w mojej kampanii. Tusk cytujący z nabożeństwem pana Murańskiego, który ma otworzyć Polakom oczy, w jakiej sytuacji się znajdują – wskazał Lisicki.
Lisicki: Służby za Tuska niczego nie wytropiły
Naczelny przypomniał, że "ta cała historia miała mieść miejsce rzekomo w czasie, gdy Donald Tusk był premierem". – Służby specjalne podlegały mu wtedy, podlegają mu teraz. Jeśli jest tak, że Karol Nawrocki, z tych opowieści wynikało, że był niemal częścią zorganizowanej grupy przestępczej, to jak to się dzieje, że nasze wspaniałe służby nie były w stanie wytropić tego ani wtedy ani teraz? Tusk jest premierem od grudnia 2023 r. I co, nagle te straszne informacje, wypływają teraz? – pytał retorycznie.
Następnie pytał z ironią, że "pan Murański to nowy kandydat premiera na szefa ABW?" – Skoro Murański był w stanie ustalić to, czego nie ustaliło ABW, CBA. Od grudnia 2023 r. te służby zajmują się tylko potencjalnym zagrożeniem, jakie sprawa PiS – mówił Paweł Lisicki.